Pod powiekami mam piękną galerię. Na jej ścianach wiszą bezcenne obrazy chwil, ludzkich twarzy, miejsc tak pięknych że do dzisiaj zapierają mi dech. W rogu sali wisi obraz z widokiem zielonego lasu ukrytego w męskich dłoniach. Przy oknie jest pastela z wzburzonym morzem błękitu oczu mojej Mami. Na głównej ścianie pulsuje łuk moich bioder tańczących z cieniem po raz pierwszy. Wszystko okraszone odpowiednim światłem, zapachami i muzyką.
Wczoraj powiesiłam na ścianie nowy obraz. Ciężkie płótno pomalowane na granatowo. Nie jest oświetlone, nie pachnie. Pierwszy raz w życiu pod powiekami i w sercu nie odnalazłam żadnego widoku, który byłby wart mojego westchnienia, podziwu, bycia.
Męczy mnie ten obraz niedokończony ...

